Stoję w kolejce w bufecie, po kawę.
Przede mną stoi prof. Skotnicki, który przed chwilą dostał bakłażana zapiekanego z czymś tam. No i tak stoi ten dziadek przed tym bakłażanem, obaj równie pomarszczeni i niewyraźni.
Baba z bufetu: A dać profesorowi sos pomidorowy do tego?
Skotnicki:... /cisza, grzebie tylko w bakłażanie widelcem/
Baba z bufetu: Ekhem, dać profesorowi sos pomidorowy do tego?
Skotnicki: /nadal grzebiąc w bakłażanie/ Dać, niewiele. I tak umrę, i tak.
Name:

Komentarze: